Połysk czy satyna: jakie wykończenie na bok opony
Daniel von Detailing1 |
Koch-Chemie
Top Star "Ts" Pielęgnacja Plastików Wnętrza
Silikonfreie Kunststoffpflege mit UV-Schutz und Seidenmatt
Koch-Chemie
Gummifix "Guf" pielęgnacja gumy i plastiku
Silikonfreie Gummi- und Kunststoffpflege für rutschfeste Fußmatten
Koch-Chemie
Plast Star "Pss" Premium pielęgnacja plastików bez oleju silikonowego
Premium Pflege für Außenkunststoff und Gummi ohne Silikonöl
Koch-Chemie
Motorplast "Mp" Konserwacja silnika
Silikonfreier Motorkonservierer mit Daimler-Werksnorm
Koch-Chemie
Hydro Plast Care "Hpc" Koncentrat do pielęgnacji plastików (Rozcieńczalny wodą)
Wasserverdünnbares Kunststoffpflege-Konzentrat, Glanzgrad einstellbar
Koch-Chemie
Cockpit-Super-Pflege "Csp" Pielęgnacja Plastików Wnętrza (Połysk)
Hochglanz Cockpitpflege mit antistatischer Wirkung
Koch-Chemie
Koch-Chemie Kcu Pianka do Opon "Rfs" Pielęgnacja Opon
Schnelle und effektive Reifenpflege für lang anhaltenden Glanz
Koch-Chemie
Koch-Chemie Kunststoff-Färber "Kfs" Czarny Pielęgnacja plastików
Kunststoff-Färber für langlebige Farbauffrischung und Schutz

Kunststoff und Gummi bleiben geschmeidig statt grau.
Koch-Chemie × COLOURLOCK
COLOURLOCK "Artificial Leather Protector" sealant do skóry ekologicznej
Kunstleder versiegeln und vor Abrieb schützen
Koch-Chemie
Pielęgnacja Gumy, Plastiku i Winylu "Gkv" Pielęgnacja Plastików
SONAX
XTREME KunststoffDetailer "Wnętrze+Zewnątrz" pielęgnacja plastików
KunststoffDetailer — 4-in-1 Pflege für Kunststoff innen & außen
Koch-Chemie × THE FINISHER
THE FINISHER "InsideCare" Pielęgnacja wnętrza
Pflege und UV-Schutz für Kunstoffteile im Innenraum
Czym są produkty do pielęgnacji w detailingu auta? To krok, który przychodzi po myciu i czyszczeniu. Mycie zbiera luźny brud, czyszczenie odspaja przywartą warstwę, a pielęgnacja kładzie potem film ochronny na plastik i gumę. Pominiesz ten trzeci krok i każdy element leży odsłonięty na słońcu i deszczu. W Detailing1 asortyment pokrywa każdą z tych powierzchni.
Produkty do pielęgnacji to w kolejności pielęgnacji auta ostatni z trzech kroków. Po myciu i po właściwym czyszczeniu zabezpieczają odsłoniętą powierzchnię. Za lakier robi to sealant, za plastik i gumę robią to produkty z tej kategorii. Nie zastępują środka czyszczącego i nie są kosmetykiem — wyraźnie wydłużają czas do następnej renowacji.
Co widzimy na co dzień: Jest jedna kolejność, którą wielu odwraca: pielęgnację daje się, zanim auto naprawdę wyschnie. Na resztkach wilgoci film kładzie się nierówno, bo woda wypiera substancję czynną. Widać to dopiero przy zasychaniu — jako mgiełkę w chmury, którą usuniesz tylko zdejmując i nakładając od nowa. Po myciu poczekaj, aż wyschną też szczeliny i fałdy uszczelek — przy chłodzie trwa to dobre pół godziny dłużej, niż sugeruje sama karoseria. Strzał sprężonego powietrza w fałdy skraca to porządnie.
Na co dzień łatwo zlać trzy kroki pielęgnacji auta w jeden. Ale każdy ma inne zadanie i nie zamienisz jednego na drugi.
Mycie usuwa luźny brud wodą i szamponem. Część, która po prostu spływa, jest większa, niż większość myśli — kurz, pyłki, suchy brud z drogi. To, co zostaje, to warstwa, która trzyma się powierzchni chemicznie.
Czyszczenie idzie prosto w tę warstwę. Tu pracują tenzydy — a zależnie od produktu też rozpuszczalniki — żeby rozpuścić tłuszcz, żywicę i wypalony brud. Po tym kroku powierzchnia jest czysta i naga zarazem: wszystkie resztki ochrony z poprzedniego zabiegu poszły razem z brudem.
Pielęgnacja wypełnia tę lukę. Kładzie film z olejów silikonowych albo polimerów, z filtrami UV. To cząsteczki, które chłoną wysokoenergetyczne światło słońca i oddają je jako ciepło, zanim rozerwie łańcuchy w plastiku. Na co dzień zauważasz to dopiero po latach: zadbana deska rozdzielcza po ośmiu latach wciąż jest czarna, zaniedbana robi się szara i w plamy.
Kolejności też nie skrócisz. Produkty combi, które obiecują czyścić i pielęgnować w jednym przejściu, to zawsze kompromis: część czyszcząca musi zostać na tyle słaba, by nie zerwać od razu świeżego filmu, a część pielęgnująca na tyle cienka, by nie związać się z odspojonym brudem. Do rundy pośredniej na już czystej powierzchni działa dobrze. Do gruntownego czyszczenia po zimie nie.
Kto pomija trzeci krok, pracuje przeciw sobie. Czyszczenie zabrało też warstwę ochronną, i element leży potem bardziej odsłonięty niż przed myciem. Dlatego czyszczenie i pielęgnacja idą w tym samym terminie.
Nie każdy element potrzebuje pielęgnacji tak samo pilnie. Cztery miejsca chcą jej prawie zawsze, i wszystkie cztery regularnie się pomija.
Uszczelki drzwi to klasyk. Są z miękkiej gumy, która swoją elastyczność bierze z plastyfikatorów. Każde przejście czyszczące część tego wyciąga, a ciepło dodatkowo to przyspiesza. Twarda uszczelka zimą przymarza, przy otwieraniu nadrywa się i przestaje trzymać — woda, która wchodzi, ląduje potem jako stęchły zapach we wnętrzu. Koch-Chemie Pielęgnacja gumy, plastiku & winylu “Gkv” celuje dokładnie w to.
Nakładki nadkoli i listwy zderzaków siedzą w strefie zachlapań. Dostają sól, grys i ciągłą wilgoć, i odpowiednio szybko blakną. Tu trzeba produktu z trzymaniem, jak SONAX XTREME Żel do plastików “Zewnątrz”.
Deska rozdzielcza to najbardziej bombardowana UV powierzchnia w całym aucie, bo leży niemal poziomo pod szybą. Uszkodzenie pokazuje się najpierw nad poduszką pasażera, gdzie słońce pada najbardziej stromo.
W starszych autach dochodzi piąte miejsce: klosze reflektorów z poliwęglanu. Fabrycznie mają cienki lakier chroniący przed UV, a gdy ten się rozsłoży, materiał pod spodem żółknie. Pielęgnacja może hamować ten proces, dopóki lakier ochronny jest jeszcze cały. Jeśli klosz jest już mleczny, pomaga tylko renowacja z ponownym zabezpieczeniem — produkty do pielęgnacji robią wtedy wrażenie na kilka tygodni i tyle.
Komora silnika to czwarty przypadek, i najrzadziej robiony. Plastikowe osłony i izolacje kabli pracują ciągle w podwyższonej temperaturze i przez to kruszeją. Koch-Chemie Motorplast “Mp” konserwacja silnika jest pod te warunki zrobiony.
Proces ma trzy warunki, i wszystkie trzy decydują o efekcie.
Powierzchnia musi być czysta. Pielęgnacja na resztce brudnego filmu zamyka go w środku, a efekt to tłusta powierzchnia, która szybciej znów łapie kurz niż wcześniej. Jeśli nie masz pewności, czy czyszczenie starczyło, przejedź palcem po powierzchni — jeśli zostaje smuga, warstwa jeszcze jest.
Powierzchnia musi być sucha. Resztka wilgoci wypiera substancję czynną i robi chmury. Najbardziej podstępne są fałdy i szczeliny, z których po nałożeniu jeszcze cieknie woda i podchodzi pod świeżą pielęgnację.
Dawka musi być skąpa. Plastik chłonie tylko ograniczoną ilość, wszystko ponad to zostaje jako film i świeci w plamy. Produkt na aplikator, nie na powierzchnię. Wcierasz równo, w zachodzące na siebie pasy, dajesz zadziałać dwie–trzy minuty, potem nadmiar ściągasz suchą mikrofibrą.
Ostatni krok to ten, który prawie wszyscy pomijają — i to właśnie on decyduje między równym matem a tłustym połyskiem. Kosztuje dwie minuty na auto.
Narzędzi trzeba niewiele. Aplikator z gąbki na gładkie powierzchnie, miękki pędzelek na lamelki nawiewów i szwy, dwie mikrofibry. Ważne jest tylko, żeby aplikator do pielęgnacji trzymać ściśle osobno od wszystkiego, czego używasz do szyb: resztka produktu w ściereczce do szyb od razu ciągnie smugi na szybie — smugi, które widać dopiero pod światło i które potem wymagają kilku przejść, żeby zejść.
Poza zabiegiem zostają kierownica, dźwignia zmiany biegów i pedały. Film silikonowy na wieńcu kierownicy robi ją śliską, a to nie jest kwestia estetyki. Te elementy się czyści i zostawia bez zabiegu. To samo dotyczy powierzchni deptania dywaników i pasów bezpieczeństwa, które przechodzą przez rękę.
Produkty do pielęgnacji w tej gałęzi pokrywają plastik i gumę. Lakier idzie przez własny świat produktów, a mylenie tych dwóch to częsty powód rozczarowujących efektów.
Pielęgnacja plastików na lakierze zostawia tłustą mgłę. W pierwszej chwili wygląda jak głęboki połysk, ale ściąga kurz, schodzi tylko odtłuszczaczem, a na zabezpieczonej masce psuje odpychanie wody. Lakier potrzebuje zabezpieczenia lakieru albo waxu — oba tworzą twardą, hydrofobową warstwę zamiast miękkiego filmu olejowego.
Odwrotnie jest tak samo. Wax na plastiku zasycha w białe resztki w fakturze, których prawie nie da się wydłubać. Kto raz wyciągał resztki waxu z czarnej listwy, nie popełnia tego błędu drugi raz — pasek taśmy maskującej wzdłuż krawędzi kosztuje dwie minuty i oszczędza pół godziny.
Linia podziału biegnie wzdłuż granicy materiału, nie granicy elementu. Czarna plastikowa listwa w środku lakierowanych drzwi należy do tej kategorii, lakierowany zderzak należy do zabezpieczania & polerowania, nawet jeśli siedzą tuż obok siebie.
Przypadkiem granicznym zostają szyby. Ani pielęgnacja plastików, ani wax tam nie pasują — szyba ma z zabezpieczeniem szyb własną chemię, ustawioną pod kąt zwilżania i perlenie. Mgła z pielęgnacji plastików na szybie czołowej to jedna z najczęstszych przyczyn mażących wycieraczek.
Asortyment tej kategorii jest przejrzysty i konsekwentnie posortowany po miejscu użycia.
Na wnętrze Koch-Chemie daje najszerszy wybór, od matowej pielęgnacji standard przez błyszczący Cockpit Super Care “Csp” po rozcieńczalny wodą Hydro Plast Care “Hpc” koncentrat pielęgnacji plastików (rozcieńczalny wodą). Linia jest ze sobą zgrana, więc możesz łączyć bez tego, żeby substancje czynne zrywały się nawzajem.
Na zewnątrz, i do aut z małą ilością plastiku na nadwoziu, wystarczy produkt combi jak SONAX XTREME Detailer do plastików “Wnętrze+Zewnątrz”, który obsługuje oba obszary.
Na długie interwały są zabezpieczenia. SONAX XTREME Ceramic zabezpieczenie plastików wiąże się chemicznie z powierzchnią, zamiast tylko na niej leżeć. Aplikacja jest bardziej pracochłonna, trwałość wielokrotnie większa. Do aut, które stoją stale na dworze, to się opłaca.
Do już wyblakłych elementów zostaje Koch-Chemie Barwnik do plastików “Kfs” Czarny. Pracuje pigmentami zamiast olejem i dokłada kolor tam, gdzie już go nie ma. Szczerze — to rozwiązanie pomostowe o ograniczonej trwałości, a mimo to jedyna alternatywa dla wymiany elementu. Pogłębienie do wszystkich typów produktów jest pod pielęgnacja plastików.
Jak często wypada pielęgnacja, zależy od tego, gdzie żyje auto, i od elementu — nie od kalendarza.
Powierzchnie wewnętrzne trzymają długo, bo są osłonięte przed deszczem. Dwa razy w roku pokrywa większość aut, a więcej nie daje dodatkowej ochrony. Kto parkuje głównie w garażu albo pod wiatą, radzi sobie z raz do roku.
Elementy zewnętrzne idą według liczby myć. Każde przejście alkalicznym szamponem zbiera część filmu, przy myjce ciśnieniowej idzie szybciej. Licz na sześć do dziesięciu myć, potem wypada odświeżenie. Prosty test: jeśli woda stoi płaską taflą na nakładce nadkola, zamiast spływać kroplami, filmu już nie ma.
Przy aucie, które głównie stoi, oczekiwanie się odwraca. Auto, które prawie nie jeździ, starzeje się w środku szybciej niż wielkokilometrowiec, bo często stoi w słońcu i temperatura wewnątrz wchodzi powyżej 60 stopni. Ciepło wypędza plastyfikatory z materiału. Tu pielęgnacja liczy się bardziej niż czyszczenie, a mata przeciwsłoneczna bierze na siebie główny ciężar, nic nie kosztując.
Przy aucie z leasingu do zwrotu opłaca się uczciwy rachunek. Tuż przed oddaniem pielęgnacja robi coś dla wyglądu, ale ochrony substancji już wstecz nie da. Jeśli auto idzie za dwa miesiące, wystarczy czyszczenie. Jeśli je zostawiasz, zacznij dziś — pielęgnacja od stanu nowości działa dużo lepiej niż pielęgnacja od momentu, gdy już widać szkody.
Pora roku wyznacza naturalny rytm. Ważniejszy z dwóch terminów przypada na wiosnę: po zimie trzeba usunąć resztki soli drogowej i wilgoć z uszczelek i nadkoli, a odsłonięte elementy potrzebują ochrony przed sezonem słońca. Drugi termin, jesienią, przygotowuje na sól i wilgoć. Kto pielęgnuje tylko raz, robi to wiosną — tam pożytek z zainwestowanej godziny jest największy.
Do pełnej sekwencji pielęgnacji auta trzy kroki idą razem: mycie auta, środki czyszczące i ta kategoria. Na wnętrze pielęgnacja wnętrza łączy czyszczenie i ochronę w jednej gałęzi.
Za duży wybór w Produkty Pielęgnacyjne? Pomożemy Ci wybrać: